Prolog

Życie pisze różne scenariusze, dla każdego ma przygotowaną mniej lub bardziej łzawą historię. I choć niektórzy mówią, że jesteśmy kowalami swojego losu, ja uważam, że wszystko jest z góry przesądzone.
Zawsze wierzyłem, że zostałem stworzony do jakiś wyższych celów, że to właśnie JA mam coś zmienić w otaczającym mnie świecie. Nie mówię od razu o byciu prezydentem, misjonarzem czy wojskowym w Iraku. Chodziło mi o coś troszkę mniejszego.
Wierzyłem, że mogę od siebie dać coś, co zostanie zapamiętane na długie lata. Nie musiał to być nowy pierwiastek chemiczny czy wehikuł czasu.
Po postu chciałem pozostawić po sobie coś wartościowego.
Nie wierzę w drugie, trzecie czy dziesiąte szanse. Wiedziałem, że mam ten jeden jedyny raz, by zabłysnąć.
Nie przejmowałem się więc niczym i chciałem dążyć do swego. Nie dbałem o to, że prawie każdy z mieszkańców tej zapyziałej dziury prędzej rzuci mi kłody pod nogi, niż doceni mój trud.
Sądziłem, że jestem na wygranej pozycji i nic nie mogło mnie powstrzymać.
A jednak powstrzymało. Przynajmniej w pewnym sensie.
I nie było to nic innego, jak miłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Layout by Breath